Pairing: Baekhyun/Chanyeol
Raiting: PG
Uwagi: W końcu skończyłam! Tak się cieszę. Tego fanfica dedykuję mojej kochanej unnie, która zmusiła mnie do pisania tego i po tygodniu TA DAH!Cieszcie się potokiem bezsensownych słów (2,500), który można określić jednym słowem - shit. EDIT: poprawiłam błędy, które nieumyślnie zrobiłam. co za wstyd ;<
Pot ściekał
strużkami po czole, jako że wysoka temperatura na zewnątrz, oznaczała jeszcze
wyższą w środku samochodu, gdzie klimatyzacja była zepsuta. Powietrze
przemykające pomiędzy otwartymi oknami nie przynosiło upragnionej ulgi,
uniemożliwiając ucieczkę od żaru unoszącego się nad rozgrzanym asfaltem. Ale to
nie mogło zabić entuzjazmu, który emanował z czwórki przyjaciół, którzy właśnie
rozpoczynali swoją wakacyjną przygodę jadąc w kierunku upragnionego morza,
gdzie mieli spędzić najbliższe dwa tygodnie. Tylko oni, śpiwory i gorący piasek
między palcami, który parzył.
Muzyka rozbrzmiewała w głośnikach, a ciche pochrapywanie zanikało pomiędzy gwarem rozmowy prowadzonej przez dwójkę rozochoconych nastolatków.
Muzyka rozbrzmiewała w głośnikach, a ciche pochrapywanie zanikało pomiędzy gwarem rozmowy prowadzonej przez dwójkę rozochoconych nastolatków.
- Jak tylko
przyjedziemy, to rzucam się do wody. Mam wrażanie, że się roztapiam. –
Energicznie machając dłońmi, Chanyeol miał nadzieję ochłodzić się w każdy
możliwy sposób.
Śmierdział. Pot
przyklejał koszulkę do jego ciała i pragnął ją jak najszybciej
ściągnąć oraz wyjść z ciasnego samochodu i rozprostować nogi. Byli w drodze od
kilku godzin, a jazdy nie było końca. Cały czas tylko lasy, pola, lasy, pola i
niekiedy pojedyncze skałki przewijały się za oknami, jako krajobraz, który im
towarzyszył. Wyobrażał sobie fale obmywające jego stopy, kiedy siedział na
brzegu i zajadał się lodami. Z czasem dołączyliby do niego koledzy (lub tylko on by mu towarzyszył) i siedzieliby tak,
póki niebo nie zostanie zasiane gwiazdami, a nocna bryza zbyt chłodna by
pozostać tylko w bluzkach na krótki rękaw.
Zajmujący miejsce
obok niego, Baekhyun nawet w tak wysokich temperaturach potrafił się zdrzemnąć
i nie przejmować gorącem, które zabijało każdego wkoło. Chanyeol zazdrościł mu
tej zdolności i niekiedy sam próbował przespać resztę podróży, ale świecące
słońce i głośne śmiechy Jongina przeszkadzały mu się zrelaksować na tyle by
zasnąć. Pozostało mu tylko obserwować śniącego Baekhyuna i wysłuchiwać idiotycznych
żartów w wykonaniu, Jongina, któremu akompaniował Sehun. Ale w sumie to cieszył
się, że mógł pobyć ‘sam na sam’, z Baekhyunem, kiedy tamci dwoje byli zajęci
sobą z przodu.
Zapowiadała się
jeszcze dłuższa podróż niż dotąd była, ale Chanyeolowi to nie przeszkadzało.
~*~
Nim silnik został
wyłączony, drzwi od auta otworzyły się i ze środka wyskoczył w końcu ożywiony
Chanyeol. Szeroki uśmiech rozświetlił jego twarz a słońce odbijało się w
roześmianych oczach. Wziął kilka głębokich oddechów by posmakować powietrza nad
morzem i ruszył przed siebie, oczy utkwione w białych grzywach fal, które
rozbijały się o piaszczysty brzeg. Nareszcie czuł chłodny wiatr owiewający
jego szyję, osuszający krople potu spływające po jego skórze.
Idąc w kierunku
morza, zostawił buty gdzieś w piasku i nie przejmował się nawet bagażem, który
nadal spoczywał w bagażniku. Teraz w głowie miał wodę i przyjemny chłód, który
obmyje mu stopy po długiej i jakże uciążliwej podróży. Rozpakować się mógł
później. Buty nie znikną od tak sobie. Były wciąż za nim, zasypanie w piasku,
nietknięte. Musiał wejść do wody. Po prostu musiał.
Orzeźwienie
spłynęło na niego tak szybko, jak tylko poczuł słoną wodę liżącą jego zmęczone
stopy. W jednym momencie złamał się w kolanach i rozłożył swoje olbrzymie ciało
na plaży nie przejmując się zmoczonymi ubraniami. Nie miał siły się ruszyć;
najlepiej zasnąłby już i obudził dopiero rano. Mógł, prawda? Był pewien, że
gdyby tak zrobił, nikt nie byłby w stanie go dobudzić, więc zawsze miał opcję
ucieknięcia od wszystkiego, choć na chwilę.
Już miał zamknąć
oczy i odpłynąć wraz w falami, które zabrałyby go daleko w głąb morza, kiedy
sylwetka zamajaczyła mu w na wpół przymkniętych oczach i usiadła obok niego.
- Radziłbym ci
nie spać teraz. Jak Jongin cię znajdzie, będziesz miał przerąbane, bo to on
właśnie dźwiga twój plecak.
Baekhyun
wpatrywał się w punkt gdzieś daleko na horyzoncie i wyglądał w tym momencie
jakby został namalowany na płótnie w kolorach zachodzącego słońca, które
chowało się za krańcami ziemi. Gdyby go dotknąć i sprawdzić, czy jest
prawdziwy.
- Pocałuj mnie.
Te słowa
wydostały się z jego ust tak niespodziewanie. Oczy utkwione w drobnej postaci,
pełne nadziei. Wszystko się zatrzymało. Oczy Baekhyuna rozszerzyły się w szoku
i utkwione były w Chanyeolu, który wstrzymał oddech oczekując reakcji chłopaka.
Gardło poruszyło się, kiedy ten przełknął i nerwowo się zaśmiał łapiąc za
szyję.
- Przestań się
wydurniać. Czasem gadasz tak bez sensu.
Wstał i odszedł,
zostawiając Chanyeola samego.
-Ja się nie
wydurniam. Naprawdę chcę byś mnie pocałował.
~*~
- Gdzie byłeś?
Jongin siedział i
grzebał patykiem w ognisku, najwyraźniej czekając na niego. Postacie Baekhyuna
i Sehuna zawinięte w swoje śpiwory, były pogrążone we śnie i dosłyszeć można
było ciche chrapanie tego pierwszego, tak charakterystyczne dla niego. Słońce
już dawno zaszło, a na twarzy Jongina malowało się zmęczenie, jednak nadal,
został i wyczekiwał Chanyeola, który zniknął zaraz po przyjeździe.
Ignorując pytanie
przyjaciela, Chanyeol wyjął własny śpiwór i ułożył się do spania, wyczekując aż
tamten zrobi to samo, by w tedy zmienić pozycję i móc spoglądać. Spoglądać na
długie rzęsy jak delikatnie trzepotają, kiedy nos łagodnie się marszczy pod
wpływem mocniejszego podmuchu wiatru, bądź na usta, które nawet we śnie
potrafiły wyglądać atrakcyjnie, a zwłaszcza wtedy.
Śpiąc wyglądał
jak anioł, który nie wiedział, jak wpływa na ludzi ze swoim pogodnym
usposobieniem, ciekawą osobowością, a szczególnie tym przepięknym uśmiechem,
który potrafił poprawić Chanyeolowi humor w każdej sytuacji. Baekhyun był po
prostu idealny. Zbyt idealny by istnieć i Chanyeol już nie wiedział jak
zachowywać się w jego towarzystwie; jak panować nad obcymi uczuciami, które
nawiedzały go za każdym razem, kiedy Baekhyun był blisko niego.
Mógł patrzeć się
na niego godzinami. Jednak, kiedy Baekhyun był przebudzony nie było to wcale
łatwe, gdyż mógł zauważyć i zawsze posłać to pytające spojrzenie, na które
Chanyeol nigdy nie potrafił odpowiedzieć logicznie. Więc teraz, gdy miał
okazję, miał zamiar ją wykorzystać. Będzie strzegł go całą noc. Teraz to on
będzie aniołem dla Baekhyuna, będzie jego aniołem stróżem, który nie pozwoli by
coś złego mu się przytrafiło, chociaż byli bezpieczni.
~*~
Delikatne
szturchnięcia w twarz dały w końcu upragniony skutek, kiedy powieki zacisnęły
się by zaraz powoli otworzyć ukazując piękne czekoladowe tęczówki. Chanyeol z
jękiem budzonego dziecka, które rano nie chce iść do szkoły, wcierał twarz w
poduszkę nie chcąc spojrzeć na budzącą go osobę, która wciąż szturchała go
palcem w policzek.
- I co teraz
zrobimy? Nie chce wstać.
- Odsuń się,
Baekhyun.
Dobiegł go głos
Sehuna jakoś dziwnie daleko i chwilę później, Chanyeol rozumiał, co się
szykowało, jednak było za późno by uciec. Kubeł wody został wylany na niego, co
natychmiast postawiło go na nogi. Jedno jedyne warknięcie wydobyło się z ust
Chanyeola zanim ten pobiegł, za Sehunem wrzeszcząc na niego z furią w głosie,
nie zwracając uwagi na przestraszonego Baekhyuna, który odskoczył przed
pędzącym Chanyeolem. Jongin jedynie pokręcił głową i podszedł do Baekhyuna,
obejmując go ramieniem.
- Chodź, przygotujemy
śniadanie i pomyślimy, co dalej.
Baekhyun kiwnął
głową i udał się za Jonginem, rzucając ostatnie pojedyncze spojrzenie na dwoje
nastolatków ganiających się po plaży. Z westchnięciem na ustach spoglądał na
piasek pod jego stopami, jak rozstępuje się pod ciężarem jego ciała i przelewa
między palcami, jeszcze chłodny po nocy. Nie wiedział, czemu, ale wszelka chęć
na robienie czegokolwiek z niego uciekła.
~*~
Chanyeol nie
wiedział, czemu Baekhyun przez cały dzień był ponury i nie zamienił z nim
ani słowa, chociaż tyle razy próbował do niego zagadać, ale ten zawsze
znalazłby jakąś wymówkę by go uniknąć. Obserwował go jak przyjaźnie rozmawia z
innymi. Jak wygłupia się z Sehunem i trzyma się blisko Jongina. Chanyeol czuł
jak jego serce boli z powodu Baekhyuna, który go ignorował. Chciał coś zrobić
by zwrócić na siebie jego uwagę, ale nie miał pojęcia co. Mógł tylko obserwować
go z daleka i niewielki uśmiech zagościłby na jego ustach widząc, że
przynajmniej jest szczęśliwy. Mógł poczekać aż nadejdzie ta chwila i Baekhyun
znów będzie jego przyjacielem.
Teraz szykowali
się, wybierając z toreb najmniej pogniecione ubrania, które zarówno były
odpowiednie do wyjścia. Wspólnie ustalili, że wybiorą się do miasta i poszukają
jakiejś dyskoteki by się trochę rozerwać. Z początku, Chanyeol patrzył krzywo
na to jednak, kiedy Baekhyun się zgodził, to i on w końcu przytaknął. Może to
była szansa dla niego by w końcu spytać się go, czemu zachowuje się w tak
dziwaczny sposób.
Jakaś impreza
musiała odbywać się niedaleko, ponieważ głośne dudnienie muzyki i basów
rozchodziło się echem po pustej plaży dając znać chłopakom, że tam mają się kierować.
Kiedy szli wzdłuż piaszczystego brzegu, beztroskie dźwięki zabawy stawały się
wyraźniejsze i przeszywały ciało na wylot, dając ciarki przechodzące po
plecach. Spotykali coraz więcej ludzi,
którzy byli pod wpływem alkoholu bądź trzeźwi, ale na pewno zgrzani i bardzo
rozbawieni. Wyglądało na to, że ten klub był idealnym miejscem na zażycie
odrobiny rozrywki.
Liczne kolorowe
światła oświetliły ich twarze, gdy wkroczyli do zatłoczonego pomieszczenia
wypełnionego muzyką. Pierwsze, co rzuciło się w oczy Chanyeolowi były ciała
wijące się na parkiecie w jednym rytmie oraz duszność panująca
wewnątrz. Trudno było mu oddychać, bo powietrze tutaj było przesiąknięte wonią
dymu tytoniowego, który drażnił jego nozdrza, kiedy podążał za chłopakami, przechodząc
między obcymi ludźmi, spoglądając na obite materiałem ściany z mnóstwem
kolorowego szkła powbijanego w czarną, gładką tkaninę. Neonowe światła lamp
dyskotekowych odbijały się od szkła, rozpraszając po hali sprawiając, że
wszystko wirowało i wpasowywało się idealnie w rytm zremixowanego kawałka,
którego teraz każdy słuchał.
On sam nie
potrafił odnaleźć się i wczuć w klimat migających świateł i spoconych ciał,
które otaczały go i wytwarzały erotyczną aurę wiszącą w powietrzu. Najlepiej wyszedłby
stamtąd i spędził resztę nocy na plaży wyczekując wschodu słońca. Mógłby w tedy
wypełnić płuca świeżą wonią morza i patrzeć jak pokazują się pierwsze promienie
nowego dnia. Jednak, nie potrafił się zdobyć na opuszczenie chłopaków, kiedy
wszyscy zgodzili się na ten wypad.
Oszołomiony
emocjami, które wypływały z tego miejsca, Chanyeol nie zauważył jak Sehun
oddalił się w swoją stronę, a Baekhyun z Jonginem również zniknęli pomiędzy
imprezowiczami. Został sam, jednak zdołał zauważyć kilka stolików postawionych
koło skórzanych kanap, gdzie mogłeś usiąść i sączyć drinki obserwując, ponieważ
bar znajdował się tuż obok i Chanyeol już zmierzał w tamtym kierunku.
Zajął miejsce na
kanapie najbardziej oddalonej od parkietu ze szklanką coli w ręku i wypatrywał
w tłumie znajomych twarzy, ale wszystko, co widział to obcy dla niego ludzie i
dziewczyny z sąsiedniego stolika spoglądające na niego. Gdzie tamci się
podziali, pomyślał i upił łyka napoju. Nie spodziewał się towarzystwa, które
odwiedziło go chwilę później. Owe dziewczyny z sąsiedniego stolika przysiadły
się do niego i jedna z nich wyrzuciła dłoń do przodu.
- Jestem Younghee,
a to jest moja koleżanka, Haneul. Nie masz nic przeciwko jak dotrzymamy ci
towarzystwa?
Chanyeol spojrzał
na nie niepewnym wzrokiem, ale kiwnął głową nie chcąc zrobić im przykrości.
- Chanyeol.
Odpowiedział
krótko i przyjrzał się każdej z nich. Younghee miała długie czarne włosy, które
błyszczały od blasku neonów, uśmiech łagodny i oczy z tymi iskierkami pogodnej
dziewczyny. Była śliczna. Z kolei Haneul nie odbiegała urodą od koleżanki,
jednak jej włosy długością sięgały ramion i były pofarbowane na blond z kolorowymi
pasemkami od spodu. Jej twarz była łagodna, bez uśmiechu, jednak nie sprawiała
negatywnego wrażenia. Może była nieśmiała?
Jakimś cudem obie
wciągnęły go w rozmowę, która nie kręciła się wokół jednego tematu. Głównie
odpowiadała Younghee i to ona skakała z tematu na temat w ekspresowym tempie aż
Chanyeol pogubił się w tym, o czym aktualnie rozmawiali. Polubił dziewczyny i
widać było, że one jego też. Zajęły jego czas tak, że zapomniał o Jonginie,
zapomniał o Sehunie i o Baekhyunie. Czuł się przy nich swobodnie i był z
pewnością zrelaksowany. Klub już go tak nie oszałamiał, kiedy przyzwyczaił się
do neonów i hałasu, nawet odór papierosów nie przeszkadzał mu, co go bardzo
zdziwiło.
Jednym słowem
mówiąc czuł się dobrze.
~*~
Chanyeol dyskutował o grach komputerowych z
Haneul, która w końcu otworzyła się na niego i uśmiech nie schodził z jej
twarzy. Zauważył znajomą sylwetkę zmierzającą w ich kierunku. Chyba czas zabawy
się skończył. Jongin przedzierał się między ludźmi rozpychając ich łokciami, aż
w końcu dotarł do stolika, przy którym siedział Chanyeol. Spojrzał na niego a
potem na dziewczyny towarzyszące mu i lekko się uśmiechnął.
- Musimy się zbierać. Sehun znów nabroił i nie
chcę mieć więcej kłopotów.
Chanyeol spojrzał na Jongina następnie na Younghee
i na Haneul. Nie chciał zostawiać dziewczyn, bo to byłoby niegrzeczne, więc
zwrócił się do nich.
- Może pójdziecie z nami jak nie macie nic
lepszego do roboty?
Pomarańczowe
płomyki tańczyły na rozgrzanych kawałkach drewna, kiedy rozpalone ognisko
oświetlało tylko ich krąg rozłożony wokół. Mimo problemów, które narobił Sehun
nikt nie miał mu za złe, że musieli tak wcześnie wyjść z klubu. Były z nimi
Younghee i Haneul, które szybko zaadaptowały się z towarzystwem chłopaków i
łatwo nawiązywały rozmowę z każdym z nich. Jedynie Baekhyun trzymał się na
uboczu, cichy wpatrywał się w ognisko. Dawał jasne sygnały, że chce być sam.
Księżyc już dawno
znajdował się wysoko na niebie rozpraszając srebrzystą poświatę. Jongin
opowiadał właśnie jakiś kawał, kiedy Baekhyun wstał i oddalił się od ogniska
wychodząc z ciepłego kręgu. Mimo, że wyszedł spoza obrębu światła nadal szedł
przed siebie. Zdawało się, że nikt nie zauważył jak Baekhyun odchodzi, jednak
Chanyeol obserwował go póki nie pobiegł za nim. Martwił się o niego. Nie tylko,
dlatego że mogło mu się coś stać, ale też martwił się, ponieważ to nie był
Baekhyun, którego znał.
Przez dłuższy czas podążał za nim w ciszy
podziwiając jego smukłą sylwetkę z tyłu. Księżyc rozświetlał jego miękkie
włosy, w których Chanyeol zawsze chciał zanurzyć palce nie tylko w
przyjacielskim czochraniu. Cicha melodia dotarła do jego uszów, kiedy Baekhyun
zaczął nucić pod nosem piosenkę, którą obaj bardzo dobrze znali. Uśmiech wpłynął
na usta Chanyeola, gdy rozpoznał ją i nie zdając sobie sprawy z tego zaczął
nucić wraz, z Baekhyunem, który słysząc go zatrzymał się i spojrzał na
Chanyeola ze zdziwieniem, ulga widoczna w jego oczach.
- Co tutaj robisz?-
zapytał z nieco drżącym głosem.- Kiedy ty…
- Mamy dzisiaj
piękną noc, prawda?- Chanyeol zignorował pytanie Baekhyuna i spojrzał wysoko w
gwiazdy. Uśmiech nieco zbladł na jego twarzy.- Unikałeś mnie. Nie wiem,
dlaczego. Wiesz, że nie lubię, kiedy niema cię blisko minie, więc czemu?
Baekhyun nie
odpowiedział, a Chanyeol czuł jego wzrok na sobie i wiedział, że chłopakowi
słowa ugrzęzły w gardle, jak to się często zdarzało. Nie winił go za to. To
była jedna z cech, które sprawiały, że Baekhyun był uroczy na swój własny
sposób. Cierpliwie czekał aż pozbiera się i w tedy mu odpowie. Nie trwało to
długo.
- Lepiej się
bawisz z innymi. Nie jestem ci do niczego potrzebny.
W słowach
Baekhyuna była gorycz. Chanyeol poczuł ucisk w klatce piersiowej na te słowa i
teraz sam zgubił się w słowach, które mógłby powiedzieć. W zamian zbliżył się
do Baekhyuna i oplótł go swoimi ramionami, zamykając go w czułym objęciu.
Czując ciepło chłopaka przylegające do niego poczuł się szczęśliwy, gdyby tylko…
Spojrzał na niego i zobaczył jak Baekhyun wtula się w jego szyję. Teraz
zupełnie nie myślał, co robi. Za pomocą uwolnionej wcześniej ręki złapał
Baekhyuna za podbródek zmuszając go by spojrzał na niego. Księżyc igrał z cieniami
na jego wysmukłej twarzy i odbijał się w jego oczach.
- Jak mogłeś coś
takiego pomyśleć? Jesteś jedyny Baek.- pochylił się i złączył ich usta w
słodkim, jednak krótkim pocałunku. Uśmiechnął się nieśmiało muskając kciukiem
kącik ust Baekhyuna. Baekhyun był jak anioł, dla niego.- Chcę mieć ciebie tylko
dla siebie.
- Ja ciebie lubię
w sposób, w który przyjaciel nie powinien lubić przyjaciela. Czuję się
sfrustrowany z tego powodu.- Baekhyun ponownie wtulił się w Chanyeola czując
zapach perfum zmieszany z dymem z ogniska.- Ale jeśli ty też mnie lubisz…
- Nawet nie wiesz
jak długo czekałem by trzymać cię tak jak teraz.
Baekhyun tylko
uśmiechnął się, a Chanyeol był wdzięczny za odzyskanie przyjaciela i zyskanie
znacznie więcej. Te wakacje otworzyły nowy rozdział w ich życiu.