poniedziałek, 14 stycznia 2013

One Summer Night

Gatunek: romans(fluff)
Pairing: Baekhyun/Chanyeol
Raiting: PG
Uwagi: W końcu skończyłam! Tak się cieszę. Tego fanfica dedykuję mojej kochanej unnie, która zmusiła mnie do pisania tego i po tygodniu TA DAH!Cieszcie się potokiem bezsensownych słów (2,500), który można określić jednym słowem - shit. EDIT: poprawiłam błędy, które nieumyślnie zrobiłam. co za wstyd ;<


Pot ściekał strużkami po czole, jako że wysoka temperatura na zewnątrz, oznaczała jeszcze wyższą w środku samochodu, gdzie klimatyzacja była zepsuta. Powietrze przemykające pomiędzy otwartymi oknami nie przynosiło upragnionej ulgi, uniemożliwiając ucieczkę od żaru unoszącego się nad rozgrzanym asfaltem. Ale to nie mogło zabić entuzjazmu, który emanował z czwórki przyjaciół, którzy właśnie rozpoczynali swoją wakacyjną przygodę jadąc w kierunku upragnionego morza, gdzie mieli spędzić najbliższe dwa tygodnie. Tylko oni, śpiwory i gorący piasek między palcami, który parzył.

Muzyka rozbrzmiewała w głośnikach, a ciche pochrapywanie zanikało pomiędzy gwarem rozmowy prowadzonej przez dwójkę rozochoconych nastolatków.
- Jak tylko przyjedziemy, to rzucam się do wody. Mam wrażanie, że się roztapiam. – Energicznie machając dłońmi, Chanyeol miał nadzieję ochłodzić się w każdy możliwy sposób.
Śmierdział. Pot przyklejał koszulkę do jego ciała i pragnął ją jak najszybciej ściągnąć oraz wyjść z ciasnego samochodu i rozprostować nogi. Byli w drodze od kilku godzin, a jazdy nie było końca. Cały czas tylko lasy, pola, lasy, pola i niekiedy pojedyncze skałki przewijały się za oknami, jako krajobraz, który im towarzyszył. Wyobrażał sobie fale obmywające jego stopy, kiedy siedział na brzegu i zajadał się lodami. Z czasem dołączyliby do niego koledzy (lub tylko on by mu towarzyszył) i siedzieliby tak, póki niebo nie zostanie zasiane gwiazdami, a nocna bryza zbyt chłodna by pozostać tylko w bluzkach na krótki rękaw.
Zajmujący miejsce obok niego, Baekhyun nawet w tak wysokich temperaturach potrafił się zdrzemnąć i nie przejmować gorącem, które zabijało każdego wkoło. Chanyeol zazdrościł mu tej zdolności i niekiedy sam próbował przespać resztę podróży, ale świecące słońce i głośne śmiechy Jongina przeszkadzały mu się zrelaksować na tyle by zasnąć. Pozostało mu tylko obserwować śniącego Baekhyuna i wysłuchiwać idiotycznych żartów w wykonaniu, Jongina, któremu akompaniował Sehun. Ale w sumie to cieszył się, że mógł pobyć ‘sam na sam’, z Baekhyunem, kiedy tamci dwoje byli zajęci sobą z przodu.
Zapowiadała się jeszcze dłuższa podróż niż dotąd była, ale Chanyeolowi to nie przeszkadzało.

~*~

Nim silnik został wyłączony, drzwi od auta otworzyły się i ze środka wyskoczył w końcu ożywiony Chanyeol. Szeroki uśmiech rozświetlił jego twarz a słońce odbijało się w roześmianych oczach. Wziął kilka głębokich oddechów by posmakować powietrza nad morzem i ruszył przed siebie, oczy utkwione w białych grzywach fal, które rozbijały się o piaszczysty brzeg. Nareszcie czuł chłodny wiatr owiewający jego szyję, osuszający krople potu spływające po jego skórze.
Idąc w kierunku morza, zostawił buty gdzieś w piasku i nie przejmował się nawet bagażem, który nadal spoczywał w bagażniku. Teraz w głowie miał wodę i przyjemny chłód, który obmyje mu stopy po długiej i jakże uciążliwej podróży. Rozpakować się mógł później. Buty nie znikną od tak sobie. Były wciąż za nim, zasypanie w piasku, nietknięte. Musiał wejść do wody. Po prostu musiał.
Orzeźwienie spłynęło na niego tak szybko, jak tylko poczuł słoną wodę liżącą jego zmęczone stopy. W jednym momencie złamał się w kolanach i rozłożył swoje olbrzymie ciało na plaży nie przejmując się zmoczonymi ubraniami. Nie miał siły się ruszyć; najlepiej zasnąłby już i obudził dopiero rano. Mógł, prawda? Był pewien, że gdyby tak zrobił, nikt nie byłby w stanie go dobudzić, więc zawsze miał opcję ucieknięcia od wszystkiego, choć na chwilę.
Już miał zamknąć oczy i odpłynąć wraz w falami, które zabrałyby go daleko w głąb morza, kiedy sylwetka zamajaczyła mu w na wpół przymkniętych oczach i usiadła obok niego.
- Radziłbym ci nie spać teraz. Jak Jongin cię znajdzie, będziesz miał przerąbane, bo to on właśnie dźwiga twój plecak.
Baekhyun wpatrywał się w punkt gdzieś daleko na horyzoncie i wyglądał w tym momencie jakby został namalowany na płótnie w kolorach zachodzącego słońca, które chowało się za krańcami ziemi. Gdyby go dotknąć i sprawdzić, czy jest prawdziwy.
- Pocałuj mnie.
Te słowa wydostały się z jego ust tak niespodziewanie. Oczy utkwione w drobnej postaci, pełne nadziei. Wszystko się zatrzymało. Oczy Baekhyuna rozszerzyły się w szoku i utkwione były w Chanyeolu, który wstrzymał oddech oczekując reakcji chłopaka. Gardło poruszyło się, kiedy ten przełknął i nerwowo się zaśmiał łapiąc za szyję.
- Przestań się wydurniać. Czasem gadasz tak bez sensu.
Wstał i odszedł, zostawiając Chanyeola samego.
-Ja się nie wydurniam. Naprawdę chcę byś mnie pocałował.

~*~

- Gdzie byłeś?
Jongin siedział i grzebał patykiem w ognisku, najwyraźniej czekając na niego. Postacie Baekhyuna i Sehuna zawinięte w swoje śpiwory, były pogrążone we śnie i dosłyszeć można było ciche chrapanie tego pierwszego, tak charakterystyczne dla niego. Słońce już dawno zaszło, a na twarzy Jongina malowało się zmęczenie, jednak nadal, został i wyczekiwał Chanyeola, który zniknął zaraz po przyjeździe.
Ignorując pytanie przyjaciela, Chanyeol wyjął własny śpiwór i ułożył się do spania, wyczekując aż tamten zrobi to samo, by w tedy zmienić pozycję i móc spoglądać. Spoglądać na długie rzęsy jak delikatnie trzepotają, kiedy nos łagodnie się marszczy pod wpływem mocniejszego podmuchu wiatru, bądź na usta, które nawet we śnie potrafiły wyglądać atrakcyjnie, a zwłaszcza wtedy.
Śpiąc wyglądał jak anioł, który nie wiedział, jak wpływa na ludzi ze swoim pogodnym usposobieniem, ciekawą osobowością, a szczególnie tym przepięknym uśmiechem, który potrafił poprawić Chanyeolowi humor w każdej sytuacji. Baekhyun był po prostu idealny. Zbyt idealny by istnieć i Chanyeol już nie wiedział jak zachowywać się w jego towarzystwie; jak panować nad obcymi uczuciami, które nawiedzały go za każdym razem, kiedy Baekhyun był blisko niego.
Mógł patrzeć się na niego godzinami. Jednak, kiedy Baekhyun był przebudzony nie było to wcale łatwe, gdyż mógł zauważyć i zawsze posłać to pytające spojrzenie, na które Chanyeol nigdy nie potrafił odpowiedzieć logicznie. Więc teraz, gdy miał okazję, miał zamiar ją wykorzystać. Będzie strzegł go całą noc. Teraz to on będzie aniołem dla Baekhyuna, będzie jego aniołem stróżem, który nie pozwoli by coś złego mu się przytrafiło, chociaż byli bezpieczni.

~*~

Delikatne szturchnięcia w twarz dały w końcu upragniony skutek, kiedy powieki zacisnęły się by zaraz powoli otworzyć ukazując piękne czekoladowe tęczówki. Chanyeol z jękiem budzonego dziecka, które rano nie chce iść do szkoły, wcierał twarz w poduszkę nie chcąc spojrzeć na budzącą go osobę, która wciąż szturchała go palcem w policzek.
- I co teraz zrobimy? Nie chce wstać.
- Odsuń się, Baekhyun.
Dobiegł go głos Sehuna jakoś dziwnie daleko i chwilę później, Chanyeol rozumiał, co się szykowało, jednak było za późno by uciec. Kubeł wody został wylany na niego, co natychmiast postawiło go na nogi. Jedno jedyne warknięcie wydobyło się z ust Chanyeola zanim ten pobiegł, za Sehunem wrzeszcząc na niego z furią w głosie, nie zwracając uwagi na przestraszonego Baekhyuna, który odskoczył przed pędzącym Chanyeolem. Jongin jedynie pokręcił głową i podszedł do Baekhyuna, obejmując go ramieniem.
- Chodź, przygotujemy śniadanie i pomyślimy, co dalej.
Baekhyun kiwnął głową i udał się za Jonginem, rzucając ostatnie pojedyncze spojrzenie na dwoje nastolatków ganiających się po plaży. Z westchnięciem na ustach spoglądał na piasek pod jego stopami, jak rozstępuje się pod ciężarem jego ciała i przelewa między palcami, jeszcze chłodny po nocy. Nie wiedział, czemu, ale wszelka chęć na robienie czegokolwiek z niego uciekła.

~*~

Chanyeol nie wiedział, czemu Baekhyun przez cały dzień był ponury i nie zamienił z nim ani słowa, chociaż tyle razy próbował do niego zagadać, ale ten zawsze znalazłby jakąś wymówkę by go uniknąć. Obserwował go jak przyjaźnie rozmawia z innymi. Jak wygłupia się z Sehunem i trzyma się blisko Jongina. Chanyeol czuł jak jego serce boli z powodu Baekhyuna, który go ignorował. Chciał coś zrobić by zwrócić na siebie jego uwagę, ale nie miał pojęcia co. Mógł tylko obserwować go z daleka i niewielki uśmiech zagościłby na jego ustach widząc, że przynajmniej jest szczęśliwy. Mógł poczekać aż nadejdzie ta chwila i Baekhyun znów będzie jego przyjacielem.
Teraz szykowali się, wybierając z toreb najmniej pogniecione ubrania, które zarówno były odpowiednie do wyjścia. Wspólnie ustalili, że wybiorą się do miasta i poszukają jakiejś dyskoteki by się trochę rozerwać. Z początku, Chanyeol patrzył krzywo na to jednak, kiedy Baekhyun się zgodził, to i on w końcu przytaknął. Może to była szansa dla niego by w końcu spytać się go, czemu zachowuje się w tak dziwaczny sposób.
Jakaś impreza musiała odbywać się niedaleko, ponieważ głośne dudnienie muzyki i basów rozchodziło się echem po pustej plaży dając znać chłopakom, że tam mają się kierować. Kiedy szli wzdłuż piaszczystego brzegu, beztroskie dźwięki zabawy stawały się wyraźniejsze i przeszywały ciało na wylot, dając ciarki przechodzące po plecach.  Spotykali coraz więcej ludzi, którzy byli pod wpływem alkoholu bądź trzeźwi, ale na pewno zgrzani i bardzo rozbawieni. Wyglądało na to, że ten klub był idealnym miejscem na zażycie odrobiny rozrywki.
Liczne kolorowe światła oświetliły ich twarze, gdy wkroczyli do zatłoczonego pomieszczenia wypełnionego muzyką. Pierwsze, co rzuciło się w oczy Chanyeolowi były ciała wijące się na parkiecie w jednym rytmie oraz duszność panująca wewnątrz. Trudno było mu oddychać, bo powietrze tutaj było przesiąknięte wonią dymu tytoniowego, który drażnił jego nozdrza, kiedy podążał za chłopakami, przechodząc między obcymi ludźmi, spoglądając na obite materiałem ściany z mnóstwem kolorowego szkła powbijanego w czarną, gładką tkaninę. Neonowe światła lamp dyskotekowych odbijały się od szkła, rozpraszając po hali sprawiając, że wszystko wirowało i wpasowywało się idealnie w rytm zremixowanego kawałka, którego teraz każdy słuchał.
On sam nie potrafił odnaleźć się i wczuć w klimat migających świateł i spoconych ciał, które otaczały go i wytwarzały erotyczną aurę wiszącą w powietrzu. Najlepiej wyszedłby stamtąd i spędził resztę nocy na plaży wyczekując wschodu słońca. Mógłby w tedy wypełnić płuca świeżą wonią morza i patrzeć jak pokazują się pierwsze promienie nowego dnia. Jednak, nie potrafił się zdobyć na opuszczenie chłopaków, kiedy wszyscy zgodzili się na ten wypad.
Oszołomiony emocjami, które wypływały z tego miejsca, Chanyeol nie zauważył jak Sehun oddalił się w swoją stronę, a Baekhyun z Jonginem również zniknęli pomiędzy imprezowiczami. Został sam, jednak zdołał zauważyć kilka stolików postawionych koło skórzanych kanap, gdzie mogłeś usiąść i sączyć drinki obserwując, ponieważ bar znajdował się tuż obok i Chanyeol już zmierzał w tamtym kierunku.
Zajął miejsce na kanapie najbardziej oddalonej od parkietu ze szklanką coli w ręku i wypatrywał w tłumie znajomych twarzy, ale wszystko, co widział to obcy dla niego ludzie i dziewczyny z sąsiedniego stolika spoglądające na niego. Gdzie tamci się podziali, pomyślał i upił łyka napoju. Nie spodziewał się towarzystwa, które odwiedziło go chwilę później. Owe dziewczyny z sąsiedniego stolika przysiadły się do niego i jedna z nich wyrzuciła dłoń do przodu.
- Jestem Younghee, a to jest moja koleżanka, Haneul. Nie masz nic przeciwko jak dotrzymamy ci towarzystwa?
Chanyeol spojrzał na nie niepewnym wzrokiem, ale kiwnął głową nie chcąc zrobić im przykrości.
- Chanyeol.
Odpowiedział krótko i przyjrzał się każdej z nich. Younghee miała długie czarne włosy, które błyszczały od blasku neonów, uśmiech łagodny i oczy z tymi iskierkami pogodnej dziewczyny. Była śliczna. Z kolei Haneul nie odbiegała urodą od koleżanki, jednak jej włosy długością sięgały ramion i były pofarbowane na blond z kolorowymi pasemkami od spodu. Jej twarz była łagodna, bez uśmiechu, jednak nie sprawiała negatywnego wrażenia. Może była nieśmiała?
Jakimś cudem obie wciągnęły go w rozmowę, która nie kręciła się wokół jednego tematu. Głównie odpowiadała Younghee i to ona skakała z tematu na temat w ekspresowym tempie aż Chanyeol pogubił się w tym, o czym aktualnie rozmawiali. Polubił dziewczyny i widać było, że one jego też. Zajęły jego czas tak, że zapomniał o Jonginie, zapomniał o Sehunie i o Baekhyunie. Czuł się przy nich swobodnie i był z pewnością zrelaksowany. Klub już go tak nie oszałamiał, kiedy przyzwyczaił się do neonów i hałasu, nawet odór papierosów nie przeszkadzał mu, co go bardzo zdziwiło.
Jednym słowem mówiąc czuł się dobrze.

~*~

Chanyeol dyskutował o grach komputerowych z Haneul, która w końcu otworzyła się na niego i uśmiech nie schodził z jej twarzy. Zauważył znajomą sylwetkę zmierzającą w ich kierunku. Chyba czas zabawy się skończył. Jongin przedzierał się między ludźmi rozpychając ich łokciami, aż w końcu dotarł do stolika, przy którym siedział Chanyeol. Spojrzał na niego a potem na dziewczyny towarzyszące mu i lekko się uśmiechnął.
- Musimy się zbierać. Sehun znów nabroił i nie chcę mieć więcej kłopotów.
Chanyeol spojrzał na Jongina następnie na Younghee i na Haneul. Nie chciał zostawiać dziewczyn, bo to byłoby niegrzeczne, więc zwrócił się do nich.
- Może pójdziecie z nami jak nie macie nic lepszego do roboty?

Pomarańczowe płomyki tańczyły na rozgrzanych kawałkach drewna, kiedy rozpalone ognisko oświetlało tylko ich krąg rozłożony wokół. Mimo problemów, które narobił Sehun nikt nie miał mu za złe, że musieli tak wcześnie wyjść z klubu. Były z nimi Younghee i Haneul, które szybko zaadaptowały się z towarzystwem chłopaków i łatwo nawiązywały rozmowę z każdym z nich. Jedynie Baekhyun trzymał się na uboczu, cichy wpatrywał się w ognisko. Dawał jasne sygnały, że chce być sam.
Księżyc już dawno znajdował się wysoko na niebie rozpraszając srebrzystą poświatę. Jongin opowiadał właśnie jakiś kawał, kiedy Baekhyun wstał i oddalił się od ogniska wychodząc z ciepłego kręgu. Mimo, że wyszedł spoza obrębu światła nadal szedł przed siebie. Zdawało się, że nikt nie zauważył jak Baekhyun odchodzi, jednak Chanyeol obserwował go póki nie pobiegł za nim. Martwił się o niego. Nie tylko, dlatego że mogło mu się coś stać, ale też martwił się, ponieważ to nie był Baekhyun, którego znał.
 Przez dłuższy czas podążał za nim w ciszy podziwiając jego smukłą sylwetkę z tyłu. Księżyc rozświetlał jego miękkie włosy, w których Chanyeol zawsze chciał zanurzyć palce nie tylko w przyjacielskim czochraniu. Cicha melodia dotarła do jego uszów, kiedy Baekhyun zaczął nucić pod nosem piosenkę, którą obaj bardzo dobrze znali. Uśmiech wpłynął na usta Chanyeola, gdy rozpoznał ją i nie zdając sobie sprawy z tego zaczął nucić wraz, z Baekhyunem, który słysząc go zatrzymał się i spojrzał na Chanyeola ze zdziwieniem, ulga widoczna w jego oczach.
- Co tutaj robisz?- zapytał z nieco drżącym głosem.- Kiedy ty…
- Mamy dzisiaj piękną noc, prawda?- Chanyeol zignorował pytanie Baekhyuna i spojrzał wysoko w gwiazdy. Uśmiech nieco zbladł na jego twarzy.- Unikałeś mnie. Nie wiem, dlaczego. Wiesz, że nie lubię, kiedy niema cię blisko minie, więc czemu?
Baekhyun nie odpowiedział, a Chanyeol czuł jego wzrok na sobie i wiedział, że chłopakowi słowa ugrzęzły w gardle, jak to się często zdarzało. Nie winił go za to. To była jedna z cech, które sprawiały, że Baekhyun był uroczy na swój własny sposób. Cierpliwie czekał aż pozbiera się i w tedy mu odpowie. Nie trwało to długo.
- Lepiej się bawisz z innymi. Nie jestem ci do niczego potrzebny.
W słowach Baekhyuna była gorycz. Chanyeol poczuł ucisk w klatce piersiowej na te słowa i teraz sam zgubił się w słowach, które mógłby powiedzieć. W zamian zbliżył się do Baekhyuna i oplótł go swoimi ramionami, zamykając go w czułym objęciu. Czując ciepło chłopaka przylegające do niego poczuł się szczęśliwy, gdyby tylko… Spojrzał na niego i zobaczył jak Baekhyun wtula się w jego szyję. Teraz zupełnie nie myślał, co robi. Za pomocą uwolnionej wcześniej ręki złapał Baekhyuna za podbródek zmuszając go by spojrzał na niego. Księżyc igrał z cieniami na jego wysmukłej twarzy i odbijał się w jego oczach.
- Jak mogłeś coś takiego pomyśleć? Jesteś jedyny Baek.- pochylił się i złączył ich usta w słodkim, jednak krótkim pocałunku. Uśmiechnął się nieśmiało muskając kciukiem kącik ust Baekhyuna. Baekhyun był jak anioł, dla niego.- Chcę mieć ciebie tylko dla siebie.
- Ja ciebie lubię w sposób, w który przyjaciel nie powinien lubić przyjaciela. Czuję się sfrustrowany z tego powodu.- Baekhyun ponownie wtulił się w Chanyeola czując zapach perfum zmieszany z dymem z ogniska.- Ale jeśli ty też mnie lubisz…
- Nawet nie wiesz jak długo czekałem by trzymać cię tak jak teraz.
Baekhyun tylko uśmiechnął się, a Chanyeol był wdzięczny za odzyskanie przyjaciela i zyskanie znacznie więcej. Te wakacje otworzyły nowy rozdział w ich życiu.

2 komentarze:

  1. Omnomnom ♥
    Nie wiem jak to skomentować ale... foasjlfp;wtq, tak bardzo śliczne, urocze iwgl kjut *^* Kocham takie fluffy, rozbroiłaś moje serduszko tym ff~♥

    OdpowiedzUsuń
  2. To było piękne. Bardzo podoba mi się ten niewinny, ale także przemawiający sposób, w jaki ujęłaś miłość Baekyeol. Bardzo mi się podobało, bo piszesz lekko i naprawdę świetnie to się czyta.
    Ale... miałam jakąś nieopisaną ochotę na SeKai'a ( to przez to, że tak ich kocham ). Hahaahah! Jedna scena, gdzie są razem i już o nich myślę xD Och, trudno, będę sobie o nich dopowiadać, jak mogłaby się ich historia potoczyć w tym ff xDDD
    Pisz więcej....
    Pisze więcej....
    I życzę weny <3

    http://exo-what-is-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń